Co robimy w Q?
Październik 2019
PnWtŚrCzPtSbNd
« Wrz Lis »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031

KRADZIEŻ MYŚLI – jak temu zapobiec?

Plagiatowanie to problem polskich szkół i uczelni wyższych. To banalne stwierdzenie otwiera szeroką dyskusję o postawach uczniów i studentów, roli nauczycieli, normach społecznych oraz historii polskiej oświaty, jak i jej przyszłości.

Plagiatowanie – imitowanie, ściągnie – odwzorowywanie

Z definicji plagiatowanie to przypisanie sobie cudzej pracy i przedstawienie jej jako swojej. W odróżnieniu od cytatu, który wskazuje na źródło przytaczanej informacji i ma swoje reguły zapisu.

Ściąganie jest aktywnym pozyskiwaniem informacji podczas egzaminu, czy klasówki z przygotowywanych wcześniej materiałów pomocniczych tzn. ściąg.

Jak to wygląda w praktyce?

Sytuacja za morzem

„Wszystkie dostępne dane statystyczne dotyczące nieuczciwości – zarówno na poziomie amerykańskiej szkoły średniej, jak i wyższej – jednoznacznie wskazują, iż jest ona zjawiskiem powszechnym” – takim zdaniem zaczyna swoją książkę Agnieszka Gromkowska-Melosik („Ściągi, plagiaty, fałszywe dyplomy”, 2007). Jest to dość zaskakujące stwierdzenie, ponieważ zwykle Ameryka podawana jest jako przykład uczciwości.

 
 Świat, w którym nikt nie ściąga według uczniów Gimnazjum numer 17 w Warszawie.  

 

Jak na przykład w anegdocie prof. Sztompki o amerykańskich studentach. Podczas pisania eseju egzaminacyjnego profesor spokojnie czytał gazetę, nagle usłyszał odgłosy szarpaniny. Okazało się, że studenci „rozbroili” jednego z kolegów z „materiałów pomocniczych”. Zrobili to, ponieważ chciał ich oszukać, nie profesora, nie system, ale właśnie swoich znajomych. („Szkoła ściągania i przeklejania”, Tygodnik Powszechny, 27.12.2010).

Rzeczywistość wydaje się o wiele bardziej skomplikowana. Na razie jednak skróćmy dystans o jakieś 7211 kilometrów i przenieśmy się do Polski.

Spirala konformizmu

W marcu 2013 roku w programie TVN „Czarno na białym” opublikowano reportaż o dobrze funkcjonującym systemie kupowania prac dyplomowych przez studentów oraz doktorantów.

W „Fabryce dyplomów” przedstawiciel Fundacji Rektorów Polskich – prof. Woźnicki – opowiada o pewnym ciekawym mechanizmie napędzającym studentów do kupowania dyplomów.

Otóż, im więcej studentów, tym niższy poziom nauczania, ale większa stabilność zawodowa wykładowców. Profesorowie boją się podwyższać poziom wymagań, ponieważ może wiązać się to z odpływem studentów do innych uczelni. I ot, co, koło się zamyka.

Niestety, patrząc prawdzie w oczy, nie jest to koło, ale spirala obniżająca poziom nauczania, wprowadzająca mniejszą innowacyjność, zastój intelektualny studentów i profesorów.

Morze opracowań i plagiatowe tabu

Jak widać na temat plagiatów i ściągania w Polsce napisano wiele.

Mówiono o lenistwie, braku konsekwencji, ale i wiedzy o tym, czym jest plagiat, wspominano o przeładowaniu podstaw programowych oraz średniowiecznej naturze oświaty, a także o iście PRL-owskich normach. I pewnie dalej będzie się o tym mówić.

Z badań wykonanych przez Gromkowską-Melosik, w przywołanej już pracy, wynika, że ok. 6% studentów na poziomie wyższym NIE ściąga.

Informacje o tym, ile dyplomów magisterskich to plagiaty, waha się od 5% do 40% (http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/nawet;40;procent;prac;studentow;to;plagiaty,12,0,460300.html). Skąd te nieścisłości? Z braku naukowych opracowań. Można tylko zastanowić się, czy jest to swoistego rodzaju tabu oświaty, ponieważ nikt nie garnie się do przeprowadzenia regularnych badań w obszarze zachowań nieuczciwych wśród uczniów i studentów.

Można mówić i pisać wiele, ale przede wszystkim liczy się SPRAWDZANIE jak jest naprawdę.

 Świat, w którym wszyscy ściągają według uczniów Gimnazjum numer 17 w Warszawie.

 

Poziom podstawowy – dane zebrane

Skróćmy dystans ponownie i przejdźmy do poziomu podstawowego. Dyplomy magisterskie i doktoranckie to efekt stanu panującego w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.

W ramach programu „Skradzione Myśli” Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Pomocy Q Zmianom przeprowadzone zostało badanie dotyczące postaw gimnazjalistów wobec ściągania.

Celem programu jest zmniejszenie zachowań nieuczciwych występujących wśród uczniów i uczennic szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz wzmocnienie ich wiary we własne możliwości twórcze poprzez uczestnictwo w warsztatach psychoedukacyjnych.

Czego dowiedzieliśmy się z naszych badań?

Projekt został przeprowadzony w Gimnazjum Sportowym numer 17 w Warszawie. Przed warsztatami i w trzy tygodnie po nich zostały przeprowadzone ankiety wśród uczniów i uczennic. Dotyczyły ich postaw wobec ściągania i plagiatowania. W badaniu wzięło udział 91 osób. Cały raport udostępniony jest w publikacjach Stowarzyszenia Q Zmianom.

Poniżej prezentujemy wybrane, wyjątkowo ważne wyniki naszych badań.

Po pierwsze, co uczniowie i uczennice myślą o prawie autorskim.

Prawie 42% ankietowanych definiuje prawo autorskie jako zakaz (wypowiedzi typu: „są to prawa, gdzie nie można ściągać czyjejś pracy bez zgody autora”). Tylko 16% widzi w nim ochronę własności intelektualnej („zabezpieczenie przed plagiatem”). 25% respodentów uważa, że prawo autorskie nie obowiązuje w Internecie.

Po drugie, jaki jest stosunek gimnazjalistów do ściągania.

PRZED WARSZTATMI aż 64% uczniów uważało, że nawet najlepsi uczniowie przynajmniej raz ściągali, 54% ankietowanych, że niektórzy ściągają, ponieważ nie wierzą we własne siły, a 51% że ściąga ten, kto umie to robić. 49% przebadanych gimnazjalistów uważało, że ściąganie to forma koleżeńskiej przysługi.

PO WARSZTATCH, 49% stwierdziło, że bliski im jest pogląd, że nawet najlepsi ściągali, 37%, że ściągają, ponieważ nie wierzą w siebie i tyle samo uczniów, że robi to ten, kto umie ściągać. Już tylko 13% gimnazjalistów zgadzało się, że ściągnie to forma koleżeńskiej przysługi.

Część uczniów zmieniła swój pogląd – najlepsi nie są wzorem, jeżeli chodzi o ściąganie, a znaczna większość zauważyła, ze nieuczciwość nie jest koleżeńską przysługą. Takie wyniki to ogromny sukces, ponieważ są to dwie przyczyny powszechności plagiatowania i ściągania. Ważne jest również to, że część uczniów stwierdziła, że brak wiary nie jest przyczyną tych zachowań – być może wzmocnili swoją samoocenę?

16% uczniów stwierdziło, że ściąganie to problem, który ich nie dotyczy.

Ilość osób zachowujących się w sposób nieuczciwy jest dość duża, ale wydaje się, że przeciwwagę stanowi zdeklarowana i silna grupa uczniów jasno zaznaczających swoją negatywną postawę wobec ściągania. Ta ostatnia powinna stać się obiektem wsparcia i wzmocnienia ze strony nauczycieli.

Wydaje się, że na warsztatach istotne było dopuszczenie do głosu mniejszości, odważnie deklarującej niechęć do ściągania. Ich siłą jest świadomość celu ich edukacji oraz przekonanie, że zachowują się moralnie dobrze.

Po trzecie, jakie proponują rozwiązania.

64% uczniów wskazuje, że uatrakcyjnienie lekcji zmniejszyłoby ilość osób ściągających, a 54%, że pomogłoby im motywowanie ze strony nauczyciela.

Często respondenci mówili o potrzebie wyciągania określonych konsekwencji z zachowania uczniów. Przymykanie oka, podawanie pytań na kolejny sprawdzian naprawdę demotywuje uczniów i nastawia negatywnie do nauczyciela. Osób tak postępujących nie wspomina się dobrze i nie szanuje.

Inicjatywa po stronie nauczyciela

Nasze badania pokazały obraz dość złożony. Z jednej strony ściągający uczniowie tłumaczą się postawą osób osiągających najlepsze wyniki w nauce, a też ściągających. Ich zachowanie „usprawiedliwia” resztę klasy. Z drugiej strony bardzo silny jest brak wiary w swoje możliwości nauczenia się tak, aby osiągnąć dobrą ocenę.

Uwypukla to kluczową rolę nauczyciela. Zainteresowanie klasy poprzez uatrakcyjnienie lekcji oraz umiejętne motywowanie do pracy mogą przynieść efekty o wiele trwalsze niż budowanie „sprytniejszych” systemów antyplagiatowych.

Mówienie kontra działanie

Mówić można wiele, ale najważniejsze jest działanie. Ale nie chaotyczne, oparte na utartych przekonaniach i stereotypach, ale na gruntownych badaniach i empatii. Podstawowe pytanie, jakie należy sobie przy tym zadać, to dlaczego uczniowie ściągają, znaleźć odpowiedź i cóż, zacząć działać.

Maria Bobowska

powrót
 
Floating Facebook Widget